Koszatniczka nie je i nie pije. Tylko śpi – to były moje pierwsze słowa jakie powiedziałem przez telefon do weterynarza kiedy umawiałem się na wizytę u niego. Wszystko zaczęło się w niedzielę 20 czerwca. Po powrocie do domu zauważyłem, że Zosia jest jakaś taka osowiała – ale nie przejąłem się tym bardzo gdyż ona miała swoje humory – typu odmowa wyjścia z klatki na cowieczorne zabawy na stole. Czy nawet co się zdarzało bardzo rzadko – nie wzięcie ćwiartki orzecha włoskiego który jest nie lada przysmakiem!
Przez poniedziałek i wtorek Zosia była cały czas senna nie jadła ale jeszcze piła. Szybko skontrolowałem stan uzębienia koszatniczki i wszystko było w jak najlepszym porządku. Zostało to potwierdzone ugryzieniem w palec z pełną mocą. Koszatniczka wróciła do klatki o własnych siłach. W czwartek Zosia całkowicie przestała pić a jej masa ciała spadła natychmiastowo. Udałem się do weterynarza gdzie dostała kroplówkę w postaci zastrzyku który zawierał witaminy z grupy B antybiotyk i coś jeszcze przeciw wirusowego. Temperatura na poziomie 36,4. Lekarz powiedział, że powinno się poprawić i zaprosił na wizytę w dniu następnym. Przez resztę dnia bacznie obserwowałem zwierzaka z całą rodziną. Stan pupila nie uległ poprawie. Koszatniczka coraz mniej się ruszała. W piątek udałem się z Zosią na wizytę kontrolną. Temperatura ciałka spadła jeszcze bardziej, dostała kolejną kroplówkę + coś na wzmocnienie. W sobotę postanowiłem uśpić zwierzątko, gdyż już nie mogłem patrzyć jak się męczy.
Przyczyna choroby koszatniczki nie była znana. Na pewno nie ma to nic wspólnego z dietą, gdyż oba zwierzaki dostają identyczny pokarm. Nie mam pojęcia jakie czynniki spowodowały chorobę Zosi. Do Ignaca wprowadziła się nowa koszatniczka nazwa robocza nowego osobnika to “Mały”.
Wielki jest smutek gdy odchodzi od nas zwierzątko domowe. Co innego gdy jest stare i przychodzi na nie czas – to proces naturalny. Choroba zwierzątka jest straszna, gdyż ono nie potrafi nam powiedzieć – co się z nim dzieje… Widzieć, że cierpi i czuć bezradność…
Druga fala przeszła, rzeki już płyną swoimi korytami zostawiając na brzegu wszystko co niosły. Począwszy od plastykowych butelek po przez styropiany, gumowe piłki i masy innych pływających śmieci. Nadszedł czas to posprzątać. Więc jeśli ktoś idzie sobie na spacer, to niech weźmie ze sobą worek na śmieci i pozbiera trochę w czynie społecznym. Nie zajmie to wiele czasu a znacząco przyśpieszy proces oczyszczania naszej okolicy.
Woda już opadła na dobre, w sumie nie utrzymywała się wysoko przez bardzo długi czas. Pomimo naniesionego mułu można spotkać już pierwszych ludzi którzy wybrali się na spacer wałami wzdłuż kamienicy. Na pierwszy rzut oka widać schnący muł na trawie oraz innych roślinkach które rosną w korycie rzeki oraz… powalone drzewa – jest ich na prawdę dużo. Nie trzeba się specjalnie rozglądać nawet. Wały które są linią brzegową rzeki Kamienicy w niektórych miejscach zostały bardzo podmyte. W tym miejscu warto przestrzec – żeby się zbytnio nie zbliżać do takich skarp – jest to bardzo niebezpieczne.
Poniższe zdjęcia przedstawiają obraz zniszczonego mostu kolejowego łączącego Nowy Sącz wraz ze Starym Sączem. Zostało przerwane jedyne połączenie kolejowe pomiędzy Południową częścią Polski a naszą południową granicą. Powstałe straty są ciężkie do oszacowania z racji, że ucierpi również ruch transportowy. W wyniku zerwania mostu w Starym Sączu nie jest możliwy dojazd do południowej granicy. Kolejowy ruch towarowy z południem kraju nie jest możliwy.
Odbudowa zerwanego mostu w Starym Sączu będzie inwestycją konieczną do realizacji. Stacja kolejowa Nowy Sącz jest stacją węzłową, gdzie zbiegają się drogi kolejowe z 3 kierunków – Krynica – granica państwa, Kraków oraz Chabówka.
Z innych portali dowiedziałem się, że do tej pory nie zostało odnalezione przęsło mostu, które zagraża bezpośrednio dwóm mostom w Nowym Sączu. Ruch kolejowy w kierunku Limanowej został wstrzymany, Okolice mostu Heleńskiego są patrolowane przez policję oraz straż pożarną.
Zdjęcia przedstawiają obraz z miejsca katastrofy. Droga kolejowa między Nowym Sączem i Starym Sączem w tej chwili jest nieprzejezdna i jeszcze jakiś czas taką pozostanie. Do zawalenia się mostu doszło około godziny 17:15. Prawdopodobnie powstał zator co doprowadziło do uszkodzenia jednego z filarów a potem już poszło. Efekty widać powyżej.
Film przedstawia widok z nasypu kolejowego na którym do wczoraj ułożony był tor. Na filmie widać potężny nurt rzeki Poprad, który przyczynił się do zniszczenia jednego z filarów, które podtrzymywały całą konstrukcję. Do chwili obecnej nie zostało odnalezione brakujące przęsło.
Dzisiaj jest 4 czerwca – moje miasto Nowy Sącz ponownie nawiedziła powódź. Wczoraj o godzinie 22 wszystkie służby zostały powołane w stan podwyższonej gotowości. O godzinie 21 z minutami jechałem samochodem przez miasto – rynek dookoła na wspaniałej kostce stała woda. Piesi w ucieczce przed deszczem wbiegali na ulicę.
Most na ulicy Lwowskiej – wielki strumień wody – prędkość 10 km/h żeby kogoś nie ochlapać – oczywiście – jest część kierowców którzy odczuwają olbrzymią radochę z faktu oblania kogoś olbrzymim strumieniem wody spod rozpędzonych kół. Przez ulicę Barską lepiej przeprawiać się amfibią. W koleinach zalega woda, auta jadące z naprzeciwka robią sobie wzajemnie prysznic. Na ulicy Królowej Jadwigi na wysokości osiedla Milenium trwa walka z wodą która wybija ze studzienek kanalizacyjnych. Mieć nadzieję, że po okazji remontu nawierzchni uda się poprawić też kanalizację. Powrót jest już utrudniony – zamknięte oba ronda na obwodnicy więc wracamy przez miasto – coraz mniej ludzi – bo nie ma sensu przecież w taką pogodę wychodzić.
A teraz kilka zdjęć z powodzi – majowej. Na początku może – oto most 700 lecia konkretnie jego filar. Chyba nikt nie spodziewał się powtórki z rozrywki. To są krzaczyska, które pojawiły się tu w maju. Teraz można zobaczyć film na NS TV przedstawiający operację usuwania tego zatoru za pomocą koparki. Konieczne było zniszczenie barierki.
Kaskady na rzece Kamienica w Nowym Sączu nazywane popularnie basenami miały za zadanie zmniejszyć prędkość nurtu rzeki. To zdjęcie przedstawia stan 2 takich kaskad, a właściwie tego co po nich zostało.
Tak wyglądają miejsca gdzie rzeka zakręca a jej nurt jest szybki.
Jakiś czas temu zakupiłem na Allegro serwis z gotową bazą gier. Jeśli chodzi o cenę to była kosmiczna, biorąc pod uwagę to co zobaczyłem po ściągnięciu prawie gigowego archiwum zawierającego kopię serwisu oraz bazę danych.
Po oglądnięciu konstrukcji postanowiłem zbudować podobny projekt wykorzystując do tego znanego CMS-a jakim jest Joomla! Na potrzeby tego artykułu będę się posługiwał również skrótem jakim jest “J!”. Wszystko zaczęło się od czystej instalacji systemu zarządzania treścią, odpowiednich komponentów i dograniem gier. I tu jest pierwsza uwaga – wiele tak zwanych darmowych gier nie jest tak do końca darmowa. Wiele serwisów udostępnia gry za darmo – aby można było w nie grać w ich serwisie. Niektóre udostępniają również link za pomocą którego można wkleić grę do swojego serwisu. W mojej aranżacji możliwe jest tylko posiadanie gry u siebie na serwerze – a to w większości przypadków nie jest już tak bardzo dobrze widziane…
Posiadanie strony z grami internetowymi to sposób na przyciągnięcie internautów którzy będą często odświeżać stronę – gdyż znajdą sobie jakąś tam gierkę w którą będą grać dla zabicia czasu. Serwis taki przyniesie dochody głównie z reklam – można się zastanowić nad instalacją jakiś banerków itp. Nie sprawdzi się na pewno reklama kontekstowa, gdyż tekstu będzie jak na lekarstwo.
Jak przyciągnąć internautów? Dlaczego z pośród setek stron mają wybierać właśnie Twoją? Można oferować konkursy, większość gier potrafi przekazywać wyniki gier. Na początek można sponsorować niewielkie nagrody typu doładowania do telefonów… Na pewno to przyciągnie młodych ludzi, którzy zaczną odwiedzać stronkę – czy nie można czegoś wygrać… bo “zarabiać” grając… też o tym nażyłem gdy byłem młody… no młodszy
Szukając informacji o sposobie udzielania pierwszej pomocy znalazłem coś, co przynajmniej męskiej części czytelników pomoże zapamięta kolejne czynności tego… No nie ważne, ale ćwiczenie będzie mi się po nocach śniło
Kolejnym auto – klikaczem jakiego chciałbym zaprezentować jest Auto klikacz 2009. Program nie tylko automatycznie klika o wyznaczonym czasie, ale również można go zastosować do nieco bardziej złożonych zadań. Auto klikacz 2009 potrafi samodzielnie otwierać strony internetowe i pobierać z nich pliki. Więc wszędzie tam gdzie mamy pobieranie ograniczone jakimś limitem czasowym – Aplikacja auto klikacz 2009 przyjdzie nam z pomocą i sama będzie pamiętała aby kliknąć za nas odpowiedni link w odpowiednim czasie.
Można było by pomyśleć, że przyśpieszy – a właściwie zautomatyzuje to proces pobierania plików ze stron internetowych. Jednak jeśli będziemy chcieli pobrać plik za pomocą auto klikacza a będzie on znajdował się w serwisie gdzie wymagane jest wprowadzenie jakiegoś ciągu znaków celem weryfikacji – auto klikacz polegnie. Jeszcze nie trafiłem na taki mądry program, który by sobie radził z takimi zabezpieczeniami.
Zdjęcie mówiące samo za siebie
Pech – tylko telefon miałem i stąd taka a nie inna jakość.
Ale widać, że musi suszyć, skoro ktoś decyduje się na zaspakajanie pragnienia przy sądeckim rycerzyku
Patrząc na to z innej strony – w mieście nie ma nigdzie miejsca gdzie powiedzmy turysta mógłby się napić… Chyba, że “parasolki” które otwierają się sezonowo
W sumie to mam 2, ale puszek zawsze chętniej pozował do zdjęcia. Tuptuś jest nie co bardziej nerwowy. Jeśli jest jakaś akcja to zawsze on wybiega sprawdzać teren co się dzieje, Puszek zostawia to i woli sobie spać.
Z tym zdjęciem miałem śmieszną historię, odniosłem je do fotografa, aby ten zrobił papierowe zdjęcie. A co gość robił? Wyeliminował efekt czerwonych oczy… Masakra
Może zacznijmy opis od diety – powinna być ona raczej nie tłusta. Myszoskoczki szaleją za słonecznikiem i jego powinny jeść raczej niewiele – w zasadzie to tylko jako smakołyk. Pestki dyni, migdały i inne orzeszki – jak najmniej. Myszoskoczki mają tendencje do tycia. Co prawda są dość aktywne, ale ale je zapasiemy, to będą mało żwawe.
Skąd wzięła się nazwa myszoskoczek? Widać na zdjęciu dlaczego mysz, a skoczek? Widziałem jak podskakują ale ze skakaniem to nie ma wiele wspólnego. Co innego szybkie przemieszczanie się i wciskanie w każdą dziurę!
Myszoskoczki łatwo się oswajają, nie przywiązują się do ludzi – raczej ich tolerują i na tym się kończy. Coś na zasadzie – dajesz mi jeść, więc nie będę cię gryzł za to, że wkładasz rękę do mojej klatki. Inaczej sprawa wygląda gdy bierzemy myszoskoczka na ręce a on akurat nie ma na to ochoty. Na początku – nazywam to puckaniem – uderza pyszczkiem tak jakby chciał się przebić. Następnym etapem jest dodatkowo drapanie a na samym końcu gryzienie. Uzębienie myszoskoczka nie jest czymś czego strasznie trzeba się obawiać. Ugryzienia są krótkie i szybkie – jak wbijanie szpilek.
Klatka dla myszoskoczków powinna być wytrzymała. Zwierzaki lubią gryźć dzięki czemu ścierają sobie zęby, które rosną im całe życie. Powinniśmy zadbać, aby klatka była wykonana z materiałów które nie będą stanowiły zagrożenia dla zwierzaków. Pręciki powinny być wykonane z blachy ocynkowanej, lub nierdzewnej. Myszoskoczek z pewnością będzie gryzł pręciki. Kuweta powinna być dość wysoka, gdyż myszoskoczki również przekopują podłoże, oraz drapią po ściankach kuwety. Wyższa kuweta pomoże w utrzymaniu bożątku wokół klatki.